Uważność: Nie odkładaj życia na później! Ciesz się nim już teraz!

To zabrzmi być może brutalnie, niefajnie i tak nieprzyjemnie jakoś: Jutra może nie być! Ot tak, po prostu… „Jutro” to nie worek bez dna choć zwykle nie mieści nam się to w głowie. Im szybciej  jednak się „zmieści” – tym lepiej dla nas. Może nareszcie zaczniemy cieszyć się życiem już „dziś”!


Za jakiś czas… Gdy dzieci będą większe… Na emeryturze… Gdy będzie okazja… W nowej pracy… W nowym związku…

Przekładamy, odkładamy i wmawiamy sobie, przekonujemy i pocieszamy się tym, że „kiedyś, za jakiś czas” stanie się to „coś”, dzięki czemu nareszcie będziemy szczęśliwi, będziemy żyć pełnią ciesząc się każdym dniem.  To tak, jakbyśmy powiesili sobie przed oczami tabliczkę czekolady, bez możliwości jej dosięgnięcia i biegli przez życie wpatrzeni w nią. Codzienność staje się znośniejsza, choć być może nigdy nie zdobędziemy się na wysiłek i nie będzie okazji, by tej czekolady posmakować. Karmimy się iluzją, choć w „brzuchu ciągle burczy z głodu”. Odliczamy tydzień za tygodniem – do tego lepszego życia z naszych fantazji, które bardzo prawdopodobne, że nigdy nie nastanie.

 

Kasia otwiera szafę… Spoglądają z niej równo ułożone ręczniki, pościel, koszule nocne, nowa bielizna, eleganckie bluzki. Babcia bardzo dbała, żeby mieć odłożone lepsze rzeczy – na specjalną okazję. Co jakiś czas otwierała szafę i cieszyła się, że „ma” i kiedyś użyje/wykorzysta, ale nie teraz, bo teraz szkoda. Jeszcze się poplami, zmechaci…, a „kiedyś” może być potrzebna „nówka”. Kasia otwiera szafę… i pakuje rzeczy do worka. Babci nie ma – i „kiedyś” też już nie będzie. Nówkom trzeba poszukać innego domu.

Basia „cieszy się” już w duchu od kilku lat… Jeszcze trochę i mąż przejdzie na emeryturę, a wtedy świat stanie przed nimi otworem. Te ciągle odkładane podróże, te rzeczy, które będą robić znowu razem… Życie zyska nową jakość – nadrobią rozmowy o „wszystkim  i o niczym”, wrócą do pasji, które kiedyś dawały im tyle radości. Jeszcze tylko rok, jeszcze miesiąc… Jeszcze tylko… Basia już się nie cieszy. Zawał – tak bywa powiedział lekarz – tłumacząc, czemu mąż już do domu nie wróci. Tak bywa…


Uważnie i świadomie stań twarzą w twarz ze swoimi „kiedyś”


Co jest Twoim „kiedyś, później, za jakiś czas”? Wiesz? Może jest ich wiele, choć jesteś tak zabiegany, zmęczony i „zakręcony”, że trudno Ci je teraz wymienić. Czy chcesz przekuć fantazje w rzeczywistość? Czy chcesz dać sobie realną szansę  nową jakość życia i zamiast rozmyślać o „gołębiu na dachu” – już teraz cieszyć się „wróblem w garści”? Masz odwagę? Krok po kroku…, a może i w końcu „gołąb” znajdzie się w zasięgu ręki. 

Pora przejść do konkretów – tu i teraz. Gotowy?

  • Przez 7 dni:
    – staraj się uważnie i odważnie przypomnieć/uświadomić sobie, co uważasz, że sprawi, że „kiedyś” będziesz szczęśliwy?
    – co odkładasz już od dawana i na myśl o czym, czujesz radość?
    – czego nie używasz, bo czeka na bliżej nieokreśloną, specjalną okazję?
    – co obiecujesz sobie, że kiedyś odmieni Twoje życie?
    – na co czekasz, choć nie robisz nic, by to osiągnąć?
    – co Cię strasznie męczy, ale zmianę odkładasz na „wieczne jutro”
    – komu od dawna obiecujesz spotkanie, o kim „zapomniałeś”, choć relacja z nim ubogacała Twoje życie
    – kogo/co zaniedbałeś, odłożyłeś na później (może swoje potrzeby, zdrowie).
  • Każdego dnia poświeć choć 15 minut, by zapisać to, co sobie uświadomiłeś w specjalnym Notatniku
  • 7-go dnia przejrzyj listę i zastanów się, co chcesz zrobić z każdym punktem. Podziel je na grupy:
    – jednak wcale tego nie chcę, wydawało mi się tylko, to zupełnie do mnie nie pasuje, nie wiem czemu wydawało mi się to takie atrakcyjne. Jednak nie muszę mieć tego co sąsiad, kolega z pracy, kuzyn – nie muszę ich gonić, by czuć się szczęśliwym. Odpuszczam sobie.
    – mogę to wcielić w życie/zmienić/zacząć choćby od jutra; zaczynam działać
    – to wymaga więcej pieniędzy/czasu/umiejętności niż mam – może zacznę od tańszej opcji / lub –  założę cel na koncie/zacznę oszczędzać, by przybliżyć perspektywę realizacji mojego celu. Zapiszę się na szkolenie, kupię książkę, by się dokształcić, pójdę na korepetycje… Zrobię krok do przodu.
    – aktualnie nie mam do tego warunków i nie widzę szans na realizację – jednak mam to w pamięci  (i zapisane w Notesie) i jeśli tylko pojawi się „światełko w tunelu”… wykorzystam okazję.
  • Podejmij świadomą decyzję – że chcesz żyć uważnie teraz –  i teraz jest najlepszy czas, by się tym życiem cieszyć. Jakby nie patrzeć – każe dane Ci jutro stanie się w końcu Twoim DZIŚ. Wybierz  z listy najpierw to, co najłatwiej i najszybciej będzie Ci wcielić w życie, co jest w polu Twoich realnych możliwości. I do dzieła… Kroczek za kroczkiem – ale już teraz!! Teraz budujesz swoje „jutro”.
  • Ustaw sobie przypomnienie w telefonie – niech raz w miesiącu „zabrzęczy” i przypomni Ci, byś zajrzał do Notatnika – zweryfikuj, co udało Ci się zrobić, by cieszyć się każdym dniem, jakie nowe „kiedyś” się pojawiły i czy chce je wpisać na listę „do realizacji”, a może do „jednak sobie odpuszczę”.

 

Żyj uważnie, ciesz się chwilą – dziś!
Tak na wszelki wypadek, gdyby jednak jutra miało nie być.

PS Odkładania czego byś najbardziej żałował, gdyby dziś był ostatni dzień Twojego życia? Odpowiedz sobie na to pytanie..

 

Zajrzyj również: Dążenie do szczęścia – bieg za cieniem?

……………………………..
Zdjęcie główne fot. pixabay.com

Joanna Wilgucka-Drymajło

Joanna Wilgucka-Drymajło

Dziennikarka, redaktorka, autorka e-booka 50 pomysłów na proste życie z dziećmi. Miłośniczka czekolady z orzechami i oregano. Na co dzień "biegam" po Internecie, szukam sposobów na prostsze życie i walczę ze stresem.... nie tylko własnym.

More Posts

,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *